ᴉɯɐбou ʎɹóб op

¿ɯǝʇsʎs/ɐʞɹɐpąΙбǝzɹd ɐʞɐᒋ ¿ᴉʞᴉɔɐɹpɐʍʞ oʞΙʎʇ oʇʞ ɐ ‘„ǝᴉuʍɐɹdod„ oʇ ᴉzpᴉʍ oʇʞ ‘ǝᴉɔzpǝᴉʍod zɐɹǝʇ o⊥

Promocja dobrych komiksów

Jeżeli jeszcze ktoś nie zna, komiks o właścicielach pewnych kotów.

Znak czasów

Alex kiedyś rozpaczał, że pierwszy tekst nowego telefonu to pytanie czy zaciągnąć nową wersję oprogramowania.

Właśnie znaleźlismy na świeżo nabytej płycie blu-ray wygaszacz ekranu. Jeżeli zatrzymasz film i odczekasz chwilę, stop-klatkę zastąpi animowane logo wytwórni. A całość menu to program w Javie.

Wyobraźnia to potężna broń

Merdecesy wrocławskiego MPK to autobusy, w których nie warto zadzierać z kierowcą – zbyt wiele od niego zależy. Ma pod kontrolą obraz z kilku kamer, steruje otwieraniem okna dachowego i włącza lub nie ogromny wentylator. (źródło)

Tylko mi ukazała się wizja kierowcy wywiewającego łobuzów na zewnątrz? 8)

O połączeń nerwowych w mózgu jakości

[wpis pseudotechniczny, czytać tylko ze szczątkową znajomością komputerów, inaczej nie będziecie się mogli ze mnie pośmiać]

Starzeję się, normalnie się starzeję.

Stoi sobie w pokoju pudełko. Pudełko zostało zrobione przez sprytnych ludzi na Tajwanie, którzy z angielskim bywają nieco na bakier. Przynajmniej jeżeli spojrzeć na oficjalne forum pudełka, gdzie pojawiają się ludzie odpowiedzialni za rozwój oprogramowania. Samo pudełko ma w środku Linuksa, co jest jego największą zaletą jak i największym przekleństwem (wszystkie zalety Linuksa, z wszystkimi wadami Linuksa). Tu taka luźna uwaga odnośnie urządzeń “otwartych” i tego co mają w środku dookoła swojego Linuksa namotane — czasami jak oglądam te wnętrzności, to myślę że wolałbym rozwiązanie zamknięte, gdzie przynajmniej nie widzę tej łataniny sznurkiem i szczurkiem pod spodem :D

Iceteajunkie znalazł na pudełku serwer rsync. To taki program do synchronizowania plików, również przez sieć. Świetnie, przyda się do kolekcji muzyki. Spróbujmy.

Czytaj resztę wpisu »

Stallmani Zielonej Wyspy, łączcie się!

…w klastry.

OMG HAXX!

OMG HAXX!

Takie coś napadło mnie przed biurem dziś rano.

Inny świat, inna planeta

Jedna z negatywnych stron emigracji, to to że człowiek obraca się w zupełnie innym kręgu kulturowym. Okay, przesadzam – to jest też strona pozytywna, ale czasami z wielkim impetem potrafi przykopać z półobrotu. Przykładowo, w rozmowie wypływa nagle to wydarzenie, jako zabawna dykteryjka. Albo pamiętne kartki jako opowieść z cyklu ‘niesłychane!’. I jest wesoło, wszyscy kręcą z niedowierzaniem głowami, zaśmiewając się z absurdu sytuacji.

Śmieję się wtedy razem ze wszystkimi, dolewając oliwy i faktów do ognia opowieści. Ba, czasami znajdzie się osoba z pokrewnego obszaru z którą można wymienić historie i opinie, powodując jeszcze większe zdziwienie u słuchających.

Co nie zmienia faktu że czuje się wtedy dziwnie.

Tymczasem na odległej planecie Mars…

(właśnie sobie zdałem sprawę, że jeszcze nie miałem okazji potorturować widowni tym przebojem :)

I solve practical problems.

For instance

(ktoś się zainspirował? :)

Z cyklu “spod kamienia wylazło…”

Tym razem będę sprytny, i nie zalinkuję bezpośrednio, bo przyjdą znowu takie jakieś…

To, o czym chciałbym tu napisać, opisane jest tu. Dzięki, Michio! :)

AKTUALIZACJA: dyskusja w domu na temat:

— Ty popatrz skąd się biorą tacy ludzie…

— A to proste, mogę Ci pokazać na przykładzie.

— Ale serio, była normalna, czytała Bravo!

— Nie wiem czy jak ktoś czyta Bravo, to tak do końca jest normalny…

— Ha, ja czytałam! Bravo, Bravo Girl, Popcorn…

— …

— …Secret Service, PC Shareware, CD Action, Top Secret.

— A, chyba że tak. To wszystko w porządku, jesteś nienormalna w słusznym kierunku.