~ cisza ~

Zupełna cisza, żadnego odgłosu. Ani z wewnątrz, ani z zewnątrz. Nie szumi żadne urządzenie, nawet żarówki nie brzęczą. Najbliższa droga daleko, daleko za lasem. Cisza. Chociaż? Delikatne trzaski, jakby ktoś łamał zapałki w oddali.

Wyszedłem na dwór.

Hałas opadającego śniegu.

Tak było kiedyś.

Exterminate! EXTERMINATE!

Z nudów obejrzałem drugi sezon Doctor Who. I dalej upieram się przy tym, że Dziesiąty Doktor nie jest godzien butów czyścić Dziewiątemu. Wyrabia się w miarę postępu sezonu, ale zdecydowanie to nie jest to.

10:04 <yacoob> sezon pierwszy był majstersztykiem, imho, bo Eccleston genialnie pasował
10:04 <yacoob> Tennant jest… no, akceptowalny.
10:04 <Srebrna> Bo ty nie jestes baba :>
10:04 <yacoob> zdecydowanie nie :)
10:04 <Srebrna> Tennant mial byc, wedle jakichs sugestii, “every 20-year-old girl wet dream” :>
10:05 <Srebrna> W sensie, ze obecnosc Rose zaimprintowala wyglad nowej regeneracji :>

Natomiast scena konfrontacji Daleków z Cybermenami wymiatała. Przepraszam, nie konfrontacji. Scena w której Dalekowie kopią shiny metal asses Cybermenów :) Mój osobisty Grupowy Wróg Numer Dwa, zaraz po Borgach.

Bardzo lubię ten serial. Lubię go za jego rozkoszną głupotę, gumowe potwory, brytyjski akcent. Szkoda tylko że wrodzona ciekawość coraz częściej głośno domaga się uzupełnienia “faktów” z świata Doktora, co kończy się długimi sesjami z Wikipedią.

Takie tam, byle jakie…

zdjęcia z drugiej do San Francisco wycieczki. Tym razem, samochodowej, co miało zarówno plusy dodatnie jak i ujemne.

Z tego weekendu, który właśnie się zaczął, zdjęć żadnych pewnie nie będzie — odbębniam nocną szychtę.

Impreza u Googla

Nie, nie to co myślicie :D

Terrorysta znad Odry

Z powodu braku gwoździa upadło Królestwo, z powodu nadmiaru wkrętów iceteajunkie stracił samochód.

Najpierw samochód raczył uprzejmie zabrzęczeć. Spadek ciśnienia w oponie. Okay, zjedźmy na bok. Hm, nie wygląda jakoś szczególnie źle… ale faktycznie, przednia lewa trochę taka… naleśnikowata.

Po dopompowaniu koło zaczęło wydawać z siebie radosne “fssssssst!”. W tym momencie nie był już potrzebny żaden czujnik, problem stał się słyszalny gołym uchem. Sęk jeno w tym, że w samochodzie nie ma zapasu… Sprawdziłem wszystkie miejsca które przyszły mi do głowy, opony brak. W tył zwrot, na kwaterę jazd. Powolutku doturlałem się do mieszkania, zadzwoniłem do firmy wynajmującej mi samochód. Zaraz ktoś przyjedzie? Super. W międzyczasie wyturlałem samochód z garażu na ulicę, i dokładniej obejrzałem oponę. Co my tu mamy…

Aj

Piekny wkręt, prawda? Opona po wyjęciu rzeczonego powiedziała już pełnym głosem “PFFFFFFF!”, ale na pewnym etapie zatrzymała się — widać dziura nie była taka wielka.

Przez okno zauważyłem że człowiek przyjechał i zabrał się do roboty. Zdążyłem wyjść z mieszkania, a już go nie było. Opona dalej płaska. Co do diabła…? Telefon do wypożyczalni, bla, bla, bla, nie wiedział że nie ma zapasu. Rozumiem że przeniknął samochód rentgenowskim wzrokiem? :D Inna sprawa że o braku zapasu powiedziałem ludkowi w wypożyczalni na samym początku. No ale zaczekajmy.

Przyjechała laweta, facet popatrzył, podumał, po czym oznajmił że będzie musiał odholować, mogę się z nim zabrać i wybrać sobie nowy samochód. Ooookay. Niecałe półtorej godziny później dotarliśmy w końcu do wypożyczalni która miała na stanie coś pasującego do mojej rezerwacji. Tym razem Toyota Camry, ponoć z 2008. Stan licznika adekwatny. Oczywiście też automat. No dobra, regulacja wszystkiego co trzeba i w drogę.

Finał tego pięknego dnia następuje wieczorem.

Ni stąd ni zowąd w lusterku pojawia mi się policyjny kogut. Chyba trzeba zjechać na bok… Zjechałem, zatrzymałem się, oni zapalili koszmarnie mocne światła. Czekam. Czekam. I nic.

I tu następuje problematyczny kawałek. Za mało filmów amerykańskich obejrzałem najwyraźniej. Wysiadłem z samochodu.

Co gorsza, jadące samochody generowały spory szum, więc nie słyszałem co tam do mnie krzyczą z radiowozu. Podszedłem bliżej i od razu usłyszałem: “Wracaj do samochodu!!!”. No dobra, nie będę przecież dyskutował z kimś kogo nie widzę. Wróciłem. “I drzwi zamknij!”.

Potem już było z górki, zdziwienie odnośnie braku dokumentów, zdziwienie odnośnie prawa jazdy, itede, itepe. A dlaczego cała sprawa? Ano bez świateł jechałem — najwyraźniej “AUTO” u Toyoty to co innego niż “AUTO” u BMW. A że drogi dobrze oświetlone to i nie zauważyłem…

Summa summarum, skończyło się dobrze — pani policjant była na tyle miła że nie wystawiła mi mandatu, tylko poprosiła bym raczej jeździł ze światłami. Dodała też, że na przyszłość, jeżeli zatrzyma mnie policja, to lepiej żebym z samochodu nie wychodził, bo jest to odbierane jako niecne zamiary. I może przynieść konkretne i niemiłe konsekwencje. No tak, przecież tu broń można nosić… Ciekawe po ilu krokach zaczęli by strzelać.

Później sobie poszukałem zasad obowiązujących w tego typu sytuacjach, i faktycznie, wychodzi na to że policja tutaj ma nieciekawe doświadczenia z bronią u kierowców, stąd takie podejście. Ba, w .pl też ponoć tak przepisy wyglądają, nie wychodzić. Tylko do tej pory jeszcze nikt się nie burzył w tego typ sytuacjach :D

Kiedy łącze jest za wolne?

Kiedy ściągnięcie nowego odcinka serialu trwa dłużej niż obejrzenie poprzedniego.

Grrr.

Lick Observatory

Zapraszam na wycieczkę.

Nina, dzieki za hinta, naprawdę świetne miejsce.

Echo!

…echo, echo.

Jeżeli jest coś, czego Amerykanom zazdroszczę, to ilość miejsca jakie mają do dyspozycji.

Przejechałem się dzisiaj tu — całkiem miła wycieczka, aczkolwiek dojazd jest nieco nietrywialny. Te góry nie są zbyt wysokie, ale wyglądają na bardzo “zadbane” (w sensie turystycznym) i stosunkowo niezamieszkane. Bardzo przyjemna rzecz.

Z drugiej strony, fakt że ma się do dyspozycji tyle miejsca powoduje sporą rozrzutność w jego gospodarowaniu. Z jednej strony to dobrze (szerokie miejsca parkingowe, wygodne ulice) z drugiej bez samochodu tutaj naprawdę nie da się żyć.

Zdjęcia wkrótce.

Coś dla oka

Najpierw spacerem wśród teletubisiowych krzaków.

A potem wycieczka do San Francisco.

A jak się ktoś zaśmieje że horyzonty krzywe albo przepalone… :)

Watashi wa, koko ni iru yo

To chyba jedyne anime przy którym się rozklejam.

Zdecydowanie nie powinienem był oglądać tego na wyjeździe :(

*siąp*