Loudness war

Spisek producentów audio?

Now you’re thinking with portals

Pamiętacie trailer tego dodatku do Half-Life?

To zapraszam tu.

A może ktoś z Was już grał w prawdziwego Portala i może coś opowiedzieć?

Topologia dla początkujących

Czemu już nie ma Telewizji Edukacyjnej?

Praktyczna lekcja wywracania abstrakcyjnych obiektów na lewą stronę.

Widzicie?

To jest porządny blog. Ja się nie nadaję do pisania takowego, ani treści, ani formy. Przypominając pierwotne założenia, icetea junkie jest tutaj czysto informacyjnie. Przestanę pisać tak szybko jak w końcu zakończę wojaże. Czyli póki co: wakacje 2008.

Wigilia po irlandzku

…w moim wykonaniu składa się z śledzików (polskich!) oraz okolicznościowego zawodzenia w głośnikach. Póki co mam całkiem dużo szczęścia, jeszcze ani razu nie było Last Christmas.

To co, wszystkiego dobrego?

Macie plany na czerwiec 2048?

You see me rollin’, my Segway

Przeprowadziliśmy się w biurze. Z budynku A, piętro czwarte, do budynku B, piętro szóste. Przy okazji przeprowadzki, na piętrze docelowym pokazał się Segway. Postanowiłem oswoić zwierzę. Początkowo wierzgało, świeciło na czerwono i otrząsało się z pasażera — po krótkiej dyskusji udało mi się jednak okiełznać rumaka. No i zaczęło się…

Z plusów:

  • aktywowany czerwonym kluczykiem Segway potrafi rozpędzić się do sporej prędkości;
  • można obrócić się w miejscu — niczym w samochodziku z wesołego miasteczka;
  • można stać w miejscu, bez potrzeby podpierania się o cokolwiek — oczywiście dopóki starcza baterii;
  • jak już się człowiek przyzwyczai, to można tym bardzo precyzyjnie sterować;
  • można spokojnie  wjechać do windy i wystraszyć ludzi na innych piętrach 8)

Z minusów:

  • aktywowany czerwonym kluczykiem Segway potrafi rozpędzić się do sporej prędkości :D
  • wychylenie ciała kontroluje przyspieszenie — a nie, jak mogłoby się podświadomie wydawać, prędkość;
  • bardzo szybko człowiekowi wydaje się że “już potrafię!” — i ma rację, wydaje mu się :P
  • przy dużej prędkości Segway zaczyna wymuszać hamowanie — sęk w tym, że robi to próbując wymusić przechylenie do tyłu, co nieostrożnego kierowcę może lekko zaskoczyć.

Z obserwacji:

  • przełączony w tryb “jazda!” Segway bez kierowcy zaczyna sam zasuwać do przodu, przewracając się przy okazji;
  • czasami brakuje kontroli skrętu w prawej kierownicy, np. przy otwieraniu drzwi lewą ręką;
  •  wyżej opisana różnica “przyspieszenie, a nie prędkość” może być zabójcza — człowiek pochyla się, rozpędza, widzi nadciągającą ścianę, może by tak zahamować, wracamy do pionu, a tu nic! dalej pędzimy! — by zahamować trzeba się odchylić do tyłu;
  • skręcanie przy dużych prędkościach bywa… pewną przygodą — jeżeli utracimy równowagę, to odruchowo pochylamy się do przodu, w stronę podpórki — szkoda tylko że jest to równoznaczne z przyspieszeniem :D

Co nie zmienia faktu że zabawka jest obłędna. A obtarta skóra na pewno się zagoi…
Last but not least, sunąca na Segwayu osoba wygląda niczym obcy z taniego filmu sf&f – zwłaszcza gdy widzimy tylko górną część pasażera. Taki lewitujący, sunący złowieszczo człowiek. EXTERMINATE!

A tu macie głupi jak nieszczęście filmik reklamowy:

How I wish

Kinga, Toshi, Zarazek oraz ja. Jakimś dziwnym cudem udało nam się znaleźć w miarę luźny pub. Po pół godzinie pojawił się również człowiek z gitarą i mikrofonem. Dym papierosowy tradycyjnie został na zewnątrz – miło i spokojnie.

A potem gitarzysta zagrał i zaśpiewał Pink Floydów.

How I wish you were here.

Ech.

Pan Kotek był chory

…więc został w domeczku. Rozbolał mnie brzuch, więc – w sensie dosłownym – kibluję w domu. Detali Wam oszczędzę :D

Mam już w paszporcie wizę która upoważnia mnie do próby wjazdu na terytorium Wolnych i Odważnych. Oczywiście wiza sama nic nie gwarantuje, jeżeli na lotnisku stwierdzą że źle mi z oczu patrzy zapakują mnie w kopertę i odeślą na Zieloną Wyspę. Samo zdobycie wizy było podejrzanie łatwe, aczkolwiek obfitowało w upierdliwości.  Cóż, trudno się mówi. Na koniec rozmowy pan w okienku zapytał jeszcze czy moja firma stara się przejąć władzę nad światem. Zgodnie z prawdą, odpowiedziałem że to tajna informacja.

Prawdę mówiąc gdzieś tam na dnie świadomości czai się bezpodstawny strach przed wycieczką do US. Nie wiem dokładnie czemu, chyba nie odpowiada mi wycieczka do kraju który jest na celowniku tylu miłych organizacji. Ale nie jest to też nic takiego co paraliżowałoby mnie całkowicie. Polecę, zweryfikuję, i może mi się nawet spodoba? Tylko muszę zabrać wystarczająco dużo filmów/książek na 12h lotu…

Ah, i przy okazji, bo do tej pory jeszcze tego nie było: niniejsze miejsce w sieci to strona prywatna. Wszelkie ewentualne podteksty rodzą się wyłącznie w głowie czytającego i autor bloga nie ponosi za nie żadnej odpowiedzialności. Wszystkie treści, informacje i przemyślenia są wyłącznie moją opinią i nie należy ich w żaden sposób łączyć z moim pracodawcą, aktualnym, przeszłym czy ewentualnie przyszłym.

(tak, disclaimer zgapiłem stąd, ładny, dziękuję, mam nadzieję że nie problem :)

do it faster, makes us stronger

Tego typu filmików na YT jest trochę, ale moim zdaniem ten jest boski.

Głównie z racji na dystans wykonawców do samych siebie i pomysłu.